TO (2017) – horror oczami gracza, który horrorów nie lubi

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

Na wstępie muszę zaznaczyć, że nie będzie to żadna recenzja, a zwykłe przemyślenia gracza, który wybrał się do kina (tak, czasami się to zdarza). Nie zdradzę nic więcej poza tym co można zobaczyć na zwiastunach, więc o spoilerach możecie zapomnieć. Nie jestem osobą, która lubi oglądać horrory, jednak jakimś cudem znalazłem się w fotelu przed wielkim ekranem i z ogromnym zniecierpliwieniem, powstrzymując się przed zjedzeniem całego popcornu w czasie 20-minutowych reklam, czekałem na początek przygody, z najlepszym kumplem w fotelu obok.

Jak to jest z tą historią?

Zaczęło się… Jak na zwiastunach możemy zobaczyć przenosimy się do Derry, małego miasteczka, w którym rozgrywa się cała akcja. Sam początek jest wręcz genialny. Georgie (chłopiec w żółtej pelerynie) musi zejść sam do piwnicy… w tym miejscu twórcy przypominają nam dziecięce lęki, gdy mroczna piwnica była mieszkaniem strachów… zapowiada się ciekawie, jednak to nie koniec. Kilka chwil później, śledzimy, goniącego papierową łódkę chłopca, który przez tą przeklętą barierkę traci swoją zabawkę. W tym momencie spotykamy prześladowcę dzieci, przedstawia się słowami „Hi! I’m Pennywise the dancing clown”. Wcielający się w potwornego klauna Bill Skarsgard, zauważalnie wczuł się w swoją postać, dzięki czemu już przy pierwszym spotkaniu, pomimo niewinnych z pozoru słów, możemy odczuć ogromne napięcie, które po prostu wylewa się na nas z ekranu. Dalszych szczegółów zdradzać nie zamierzam więc przejdźmy dalej. Od początku śledzimy historię jak cała „paczka” się poznała. W tej części jak i przez resztę filmu usłyszymy masę świetnie dobranych tekstów, które w ustach dzieci brzmią naprawdę komicznie.

Strachy, klauny i świetny klimat

Na szczęście TO nie jest oparte na tak zwanych jumpscarach, a bardziej na panującym klimacie, który najbardziej udziela się każdemu widzowi. Dostałem to czego się spodziewałem… Trzymania w napięciu do momentu gdy na ekranie pojawi się źródło mojego strachu. Idealnym momentem na potwierdzenie moich słów, jest scena gdzie jeden z bohaterów mija obraz, na którym widnieje przerażająca postać, po chwili obraz spada, rysunkiem do dołu, gdy chłopak już go podniesie, naszym oczom ukazuje się to czego najbardziej nie chcemy, straszna kreatura zniknęła… I niestety spotkamy ją w najbliższym czasie. Według mnie to jest właśnie klimat, gdzie przed zobaczeniem tej szkarady zaczynam się zastanawiać co jest nie tak, a to już w prostej linii prowadzi do uczucia strachu.

Patrząc z innej strony

Jednak jest też druga strona medalu. Jak już wspomniałem na fotelu obok siedział mój znajomy, którego mogę chyba nazwać wyjadaczem horrorów. Kilka razy była sytuacja gdy usłyszałem od niego tylko słowa „patrz teraz”, no i wlepiłem oczy w ten ekran, a po kilku sekundach pojawiła się postać, która mnie nieźle wystraszyła. Chwilę po tym słyszałem tylko ciche chichotanie z fotela obok. Wniosek z tego taki, że TO jako horror wystraszy „niedoświadczonych” widzów, natomiast u fanów gatunku niektóre straszne sceny mogą wywołać jedynie uśmiech.

Ukryte przesłanie?

Gdy dobrze przeanalizujemy cały film można odkryć tak zwane drugie dno. Ja na przykład widzę opowieść o dziecięcych lękach, które potrafimy pokonać jedynie z prawdziwymi przyjaciółmi, którzy pomimo przeciwności się od nas nie odwrócą. Od razu mogę znaleźć pewną analogię do moich dziecięcych strachów, gdy wieczorem, wracając od kolegi trzeba było przejść ciemnym korytarzem do swojego mieszkania. Idąc samemu, czuło się spojrzenia tych wszystkich potworów na plecach, a razem z przyjacielem można było spędzić tam nawet kilka godzin bawiąc się w chowanego. Według mnie to jest właśnie prawdziwe znaczenie tego filmu, przypomnienie naszego dzieciństwa, naszych strachów oraz przyjaciół, z którymi wspólnie można je było pokonać.

Podsumowując

Jako osoba nielubiąca horrorów muszę przyznać, że TO jest filmem naprawdę dobrym, jednak jako horror może nie przypaść do gustu osobom, które oczekują czegoś naprawdę strasznego. Aktorzy doskonale wczuli się w swoje role, dzięki czemu możemy bez problemu odczytać towarzyszące im emocje. Połączenie wszystkich rzeczy, o których pisałem wyżej tworzy naprawdę dobry efekt, dzięki czemu TO ogląda się całkiem przyjemnie, nawet gdy od czasu do czasu „przez przypadek” zerkniemy gdzieś w bok przy straszniejszych momentach.

O autorze:

Orzeł

Orzeł

Na chwilę obecną jestem najmłodszym członkiem ekipy Polskich Gier Komputerowych, przeważnie zajmuję się pisaniem recenzji, które według mnie są podziękowaniem za stworzenie świetnej przygody, którą miałem okazję przeżyć.
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

Przeczytaj więcej:

O autorze:

WSPIERAMY: