Początek mrocznej przygody, czyli Enigmatis: Duchy Maple Creek

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

No właśnie, jaka tak naprawdę jest pierwsza część jednej z flagowych (według mnie) serii Artifexu?

Grafika doskonała?

Na wstępie zaznaczę, że była to moja pierwsza gra, która wyszła spod skrzydeł studia Artifex Mundi więc w większości to właśnie ona ustawiła poprzeczkę z jaką oceniałem inne produkcje. Muszę przyznać, że oprawa graficzna jest całekiem ładna, wygląda jak obraz, z resztą co się dziwić, w końcu została narysowana ręcznie przez utalentowanych ludzi. Szkic ołówka widać na każdym kroku co sprawia, że każda lokacja wygląda ślicznie. Największą zaletą takiej oprawy są bardzo niskie wymagania co do karty graficznej, dzięki czemu możemy grać nawet na starszych maszynach. Warto również zaznaczyć, że każda z lokacji ma swój niepowtarzalny klimat, który widać na każdym kroku. No właśnie jeśli już przeszedłem do klimatu… Według mnie tworzą go dwie rzeczy, czyli dźwięk oraz grafika, na szczęście w pierwszej części Enigmatis, są one zrobione świetnie. Jedyne do czego mogę się przyczepić to niezbyt ładne animacje twarzy podczas przerywników filmowych.

Udźwiękowienie, czyli współtwórca klimatu

I w tym miejscu również się nie zawiodłem, dźwięk jest świetnie dobrany do wielu mrocznych lokacji, a co za tym idzie potęguje tajemniczość każdego miejsca, które przyjdzie nam zwiedzić. Oczywiście nie są to melodie znane z takich filmów jak choćby „Psychoza” Hitchcocka. Są to dźwięki, które w większym stopniu nas zrelaksują niż wystraszą, jednak pomimo swojej łagodności tworzą świetny klimat.

Klimat jest, a więc czas na przygodę

Wcielamy się w Panią Detektyw, która w niewyjaśnionych okolicznościach trafia do tajemniczego miasteczka zwanym Maple Creek, kompletnie nie pamięta co się z nią stało. Ale jako zawodowy detektyw odkrywa przy okazji kilka rzeczy, które zwracają jej szczególną uwagę. Tutaj zaczyna się nasza przygoda. Odkryć sekrety miasta, odnaleźć mieszkańców, a co najważniejsze… uratować własne życie. Przejście całej gry zajmie nam około trzech godzin, co według mnie jest długością optymalną, ponieważ w tym czasie zdążymy poznać ciekawą historię, która nie jest sztucznie rozciągnięta. Twórcy oddają nam do dyspozycji dodatkową przygodę, będącą małym bonusem za przejście głównego wątku.

A jak w to się gra?

Przez całą rozgrywkę towarzyszyć nam będą różnego rodzaju łamigłówki oraz sceny z ukrytymi obiektami. W pierwszych będziemy musieli wykazać się zdolnością logicznego myślenia, natomiast te drugie rzucą nam wyzwanie na spostrzegawczość, gdzie będziemy musieli odnaleźć wskazane elementy, które są tak naprawdę na widoku, jednak jak wiadomo jest to najlepsza kryjówka przed wzrokiem człowieka. Znalezione po drodze przedmioty musimy wykorzystać w odpowiednich miejscach, niestety twórcy nie pozostawili nam dużego pola do kombinowania z narzędziami, na przykład nie stłuczemy szyby za pomocą młotka, ponieważ do tego potrzebny jest kamień, jednak szczerze mówiąc nie przeszkadza to zbytnio w grze.

 Podsumowując

Według mnie pierwsza część serii Enigmatis wykonała swoje zadanie i zachęciła mnie do zakupu kolejnych części oraz innych produkcji Artifexu. Oprawa audiowizualna jest bardzo szczegółowo dopracowana, a opowiadana historia świetnie wkomponowuje się w mroczny klimat. Wszelkie łamigłówki są dobrze wyważone dzięki czemu rozwiązujemy kolejne zagadki bez większych trudności natomiast ich ukończenie sprawia sporo satysfakcji. Jedynym minusem są dosyć słabe animacje twarzy podczas przerywników filmowych.

Warto zagrać?

Pewnie! Jeśli chcesz poznać mroczną historię we wspaniałej oprawie.

Za

  • Dopracowane lokacje
  • Ciekawa przygoda
  • Mroczny klimat
  • Dodatkowa przygoda
  • Sporo łamigłówek
  • Dodatkowa przygoda

Przeciw

  • Łamigłówki mają gorszą grafikę
  • Animacje postaci nie są zbyt ładne
Dobra!

Skala od 1 do 5

O autorze:

Orzeł

Orzeł

Na chwilę obecną jestem najmłodszym członkiem ekipy Polskich Gier Komputerowych, przeważnie zajmuję się pisaniem recenzji, które według mnie są podziękowaniem za stworzenie świetnej przygody, którą miałem okazję przeżyć.
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

Przeczytaj więcej:

O autorze:

WSPIERAMY: