10 pytań do 11bit Studios
Indygo - premiera 24 października na Steam

Historia Przełęczy Diatłowa – wracamy do Kholat

Tym razem trafiamy na grę, która znacząco wyróżnia się od pozostałych produkcji, a szczególnie sposobem prowadzenia rozgrywki oraz przedstawianiem kolejnych części fabuły.

Na początek kawałek historii...

W 1954 roku grupa studentów wybrała się na wyprawę w okolice góry Chołatczahl. Gdy po dłuższym czasie nikt z ekspedycji nie wysłał żadnego sygnału o powodzeniu lub porażce całej wyprawy wysłano ekspedycję ratunkową, która trafiła na zniszczone obozowisko. Zamrożonych uczestników wyprawy znajdowano daleko od namiotu w samej bieliźnie, z dziwnymi obrażeniami. Do dzisiaj nie wyjaśniono co się tak naprawdę tam stało, stąd też wzięła się masa teorii spiskowych o UFO, tajnych eksperymentach itp. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że większość mieszkańców z miasteczek położonych najbliżej miejsca wydarzenia jest przekonana, że nie było tam żadnych sił nadprzyrodzonych, a tragedię spowodował zwykły niedźwiedź lub inne leśne stworzenie (są to informacje od podróżnika, który spędził w Rosji sporo czasu). Zapewne nigdy nie dowiemy się jak było naprawdę jednak twórcy przedstawiają nam własną wersję zdarzeń.

Las, skały i śnieg... wszystko jest mroczne

Z całą pewnością można stwierdzić, że Kholat jest grą bardzo klimatyczną. Wszechobecny mrok oraz tajemnicze miejsca, które przyjdzie nam odwiedzić sprawiają, że cały czas czujemy się obserwowani. Większość lokacji to obsypane śniegiem formacje skalne ( przynajmniej tutaj można zobaczyć prawdziwą zimę, nie to co za oknem ). Dużą rolę odgrywa jasny księżyc otoczony przez ciemne chmury, który oświetla nam drogę. Czerwone światło ze stacji przekaźnikowej jest jednym z niewielu pamiątek po ludziach, a zarazem punktem orientacyjnym. Przedzierając się przez ciemne wąwozy lub ogromne jaskinie możemy w pełni odczuć potęgę gór Ural. Grafika, która tak naprawdę składa się jedynie z drzew, skał i śniegu sprawia, że zgubić się można bardzo łatwo, jednak właśnie o to chodzi.

Dźwięk idealnie buduje atmosferę

Idąc przez zaśnieżone szczyty słyszymy dźwięk ugniatanego śniegu pod butami. Potężne podmuchy wiatru w jaskiniach sprawiają świetne wrażenie. Wszystkie szelesty, podmuchy i masa innych dźwięków nadają niepowtarzalny klimat, gdzie ciarki chodzą po plecach od razu, gdy tylko coś za sobą usłyszymy. Polskie udźwiękowienie jest zrobione na bardzo dobrym poziomie. Przeglądając notatki słyszymy coraz większe emocje w głosie narratora, które bardzo łatwo udzielają się graczowi. Jedyne do czego można się przyczepić to dosyć długie przerwy między zdaniami, jednak w większym stopniu nie wpływa to na rozgrywkę, a może jedynie lekko nudzić.

Fabuła pisana przez prawdziwą historię, to chyba musi się udać

Historia jest przedstawiona w nieco inny sposób niż w większości gier. Przemierzając świat gry natkniemy się na wiele notatek, które przybliżą nas do tajemnicy tego miejsca. Cała przygoda jest oparta o tragedię na Przełęczy Diatłowa. Moim zdaniem świetny pomysł, ponieważ znajdziemy w niej wiele nierozwiązanych wątków przez co twórcy mogli nieco zaszaleć i dopowiedzieć niektóre kwestie. Kartek do znalezienia jest około 40 i nie wiemy gdzie są ukryte kolejne z nich. Jeśli ktoś nie lubi samemu eksplorować całej mapy (jak ja) może zajrzeć do poradnika i chodzić od punktu do punktu, a znalezienie wszystkich notatek jest już czystą formalnością. Niestety nie mamy pojęcia o tym kim jesteśmy i w jakim celu tu przyszliśmy, co sprawia, że nie możemy się utożsamić z bohaterem, ponieważ kompletnie nic o nim nie wiemy. Nie znamy również żadnych informacji o postaci, która nas ściga, jednak w tym wypadku, ma to pozytywny wpływ na tajemniczy klimat całej gry. Według mnie jedynym fabularnym minusem jest rozczarowujące zakończenie, które pozostawia po sobie ogromny niedosyt.

Sposób na rozgrywkę

Całość opiera się na szukaniu obozowisk oraz kartek, które przybliżają nam kolejne fragmenty fabuły. Twórcy postawili jedynie na podstawowe przedmioty do nawigacji, czyli mapę, kompas oraz kilka charakterystycznych punktów na mapie. Tak właśnie musimy eksplorować całkiem dużą mapę, oświetlając sobie drogę latarką, lub zdać się na jasny księżyc. Oczywiście znajdziemy pewną postać, która będzie nam przeszkadzać, jest to bliżej nieznany demon, pojawiający się w różnych miejscach mapy, a wtedy pozostaje nam jedynie ucieczka, gdyż chowanie się w krzakach nie pomaga (próbowałem). W niektórych miejscach ukazują się jasne postacie, które wskazują nam drogę, tworząc przy tym niesamowity klimat, uświadamiamy sobie, że cały czas ktoś może nas obserwować. Grę możemy zapisać jedynie w obozowiskach, które są od siebie oddalone o kilka minut drogi, więc warto to zrobić za każdym razem gdy jesteśmy w pobliżu.

Niestety, nie wszystko jest takie piękne...

Po pierwsze nie możemy skakać, przez co nie mamy możliwości wejścia na skały wysokości kostek, możliwe, że twórcy chcieli nam poniekąd narzucić trasy, którymi mamy chodzić, jednak czy warto pozbawiać gracza tak ważnej umiejętności jak skakanie, a tym bardziej w tak denerwujący sposób? W niektórych miejscach można dostać szału przez niedociągnięcia, w moim przypadku był to moment gdy uciekając po zebraniu jednej z kartek, musiałem przebiec po drodze wytyczonej zboczem góry (byłą to jedyna dostępna droga), niby proste, jednak w pewnym momencie po prostu przelatywałem pod ziemię co powodowało śmierć (udało mi się uciec za 7 razem). Kolejną rzeczą jest to, że nasz bohater bardzo szybko się męczy przez co poruszamy się 5 sekund sprintem następnie 5 sekund zwykłym tempem, i tak w kółko. Według mnie jest to najbardziej niedopracowana część gry.

Podsumowując

Największą zaletą Kholat jest dobrze zbudowany klimat, który opiera się przede wszystkim na wielu niewyjaśnionych zjawiskach. Wszechobecny mrok oraz świetne udźwiękowienie jedynie pogłębia wrażenia czerpane z gry. Bardzo dobrym zabiegiem jest pozostawienie gracza jedynie z mapą i kompasem przez co sami musimy orientować się w otoczeniu, a przy okazji można nauczyć się korzystania z prawdziwej mapy. Niestety trafimy na kilka błędów, które potrafią popsuć całą zabawę.

Warto zagrać?

Tak! Jeżeli masz dużo cierpliwości i wolnego czasu

Za

  • Świetny klimat
  • Pomysł na fabułę
  • Mapa, kompas i latarka
  • Całkiem duża mapa
  • Dobry dubbing

Przeciw

  • Za dużo błędów
  • Brak informacji o bohaterze
  • Po dłuższym czasie może nudzić
ŚREDNIAK

Skala od 1 do 5

Orzeł

Na chwilę obecną jestem najmłodszym członkiem ekipy Polskich Gier Komputerowych, przeważnie zajmuję się pisaniem recenzji, które według mnie są podziękowaniem za stworzenie świetnej przygody, którą miałem okazję przeżyć.

Może Ci się również spodoba