Dark Arcana: The Carnival, czyli dwie strony „wesołego” miasteczka

Dzisiaj będzie nieco sentymentalnie… Dark Arcana: The Carnival miało swoją premierę już dobre 5 lat temu jednak myślę, że warto przypomnieć o tej nieco zapomnianej grze. Tak naprawdę jest to jedna z produkcji, na którym Artifex tak mocno wybił się przy innych produkcjach typu hidden objects. To jedna z tych gier, które zachęciły mnie do sprawdzenia tego z pozoru nudnego gatunku i muszę przyznać, że przekonała mnie do sięgnięcia po kolejne tego typu produkcje.

5 lat na koncie, a cały czas wygląda świetnie

Ręcznie rysowane lokacje nadają tej grze niesamowitego uroku nawet po tych 5 latach co w dzisiejszych czasach jest ogromnym przeskokiem technologicznym grafiki w grach. Muszę też przyznać, że ta część jest nawet ładniejsza od niektórych nowszych produkcji studia Artifex Mundi. Jednak co jest takiego ładnego w tej grafice? Po pierwsze, ukazanie wesołego miasteczka od tej mrocznej strony, gdzie od samego początku musimy przemierzać przez opuszczone miejsca, w których działające zabawki dla najmłodszych są jedynie wspomnieniem. Według mnie najmocniejszą stroną tej gry jest niesamowity klimat, który jest chyba najlepszy w całej historii Artifexu, ponieważ z jednej strony z widzimy na ekranie świat, który sprawia już wrażenie tajemniczego, a później odkrywamy drugą stronę lustra i musimy wydostać się z jeszcze straszniejszej wersji lunaparku. Możemy zauważyć tutaj dosyć ciekawy zabieg, a dokładnie surrealistyczne lokacje wesołego miasteczka są wypełnione zielonym kolorem, co tworzy niepowtarzalne obrazy. Przeważnie mroczne miejsca były po prostu ciemne, żeby budzić naszą wyobraźnię, tutaj tego nie znajdziemy jednak pomimo tego, wyraźne odczuwamy lekki dreszczyk. Niestety znajdziemy tu jeden słabszy element, a mianowicie jest to animacja ust postaci, podczas rozmowy wygląda to strasznie nienaturalnie, jednak w tej grze nie spotkamy wielu postaci więc można to przeżyć.

Co do strony dźwiękowej również nie mam większych zarzutów. Czasami muzyka jest skomponowana w stylu znanych cyrkowych melodii i to właśnie tworzy niepowtarzalną atmosferę. Połączenie lęków związanych z wesołym miasteczkiem łączy się z klimatyczną oprawą oraz świetnie dobranym udźwiękowieniem tworzy jedną z najlepszych (według mnie) produkcji studia Artifex Mundi.

Po dwóch stronach lustra

Tym razem musimy rozwiązać tajemnicę zaginięcia pewnej kobiety, które weszła do domu luster i już z niego nie wróciła. Okazuje się że nie jest to zwykły przypadek, a wszystko powiązane jest z tragedią sprzed wielu lat. Muszę przyznać, że historia jest naprawdę ciekawa i po prostu chce się ją ciągle odkrywać, więc można przejść całą grę za jednym zamachem, cały czas dobrze się bawiąc. Podczas swojej podróży trafimy do dwóch światów, każdy z nich przedstawia wesołe miasteczko, jednak od innej strony. Raz znajdziemy się w realnym świecie, w którym natrafimy na dobrze nam znane urządzenia z lunaparków, a po chwili przeniesiemy się do tego straszniejszego odpowiednika, gdzie każde urządzenia z „normalnego” świata są przedstawione trochę inaczej, co daje bardzo ciekawy efekt.

Spostrzegawczość i kombinowanie

Całą gra opiera się oczywiście na odnajdywaniu potrzebnych przedmiotów, a następnie używaniu ich w miejscach, gdzie mogą nam jakoś pomóc. Natrafimy również na kilkanaście scen z ukrytymi obiektami gdzie będziemy musieli wykazać się większą spostrzegawczością, dla tych, którzy nie czują się na siłach lub chcą spróbować czegoś nowego twórcy przygotowali grę zastępczą, a jest nią Monako, musimy w niej znajdywać pary takich samych obrazków obok siebie. Trzeba przyznać, że Monako jest naprawdę przyjemną odskocznią od zwykłego szukania pochowanych elementów. Poza tym wszystkim zostaniemy zmuszeni do uruchomienia szarych komórek przy różnego rodzaju łamigłówkach, które rozwiązuje się dosyć szybko. Dodatkowo dostajemy małego pomocnika w postaci cyrkowej małpki, która pomoże nam zdobyć przedmioty leżące poza naszym zasięgiem.

Podsumowując

Według mnie Dark Arcana: The Carnival pasuje się w pierwszej trójce najlepszych gier studia Artifex Mundi. Największą rolę odgrywa tutaj wprowadzenie surrealistycznego świata, który odwzorowuje „zwykłe” lokacje w straszniejszy sposób, ten zabieg w połączeniu ze świetnym udźwiękowieniem, złożonym z cyrkowych melodii tworzy klimat z dreszczykiem. Jest to gra idealna zarówno dla nowych graczy jak i fanów Artifexu.

Warto zagrać?

Tak! Jest to najbardziej klimatyczna gra Artifexu!

Za

  • Strasznie klimatyczna
  • Dwie strony lustra
  • Sporo łamigłówek
  • Świetne udźwiękowienie
  • Wciągająca historia

Przeciw

  • Animacje twarzy
  • Brak elementów kolekcjonerskich
DOBRA!

Skala od 1 do 5

Orzeł

Na chwilę obecną jestem najmłodszym członkiem ekipy Polskich Gier Komputerowych, przeważnie zajmuję się pisaniem recenzji, które według mnie są podziękowaniem za stworzenie świetnej przygody, którą miałem okazję przeżyć.

Może Ci się również spodoba