Apocalipsis: Harry at the End of the World

Nie często mam okazję zagrać w grę w dniu premiery (życie ciągle się o nas upomina), ale przy okazji Apocalipsis: Harry at the End of the World miałam tę przyjemność. Śledziłam losy gry od maja 2017 roku. Po pewnych perturbacjach wydawniczych koniec końców tytuł zacumował w porcie Klabatra i już 28 lutego 2018 zobaczył światło dzienne.

Apocalipsis opowiada tragiczną historię miłosną. Główny bohater Harry musi udać się na koniec świata by uratować swoją ukochaną, która została niesłusznie… potraktowana. Fabuła jest nam przedstawiana przez cutsceny po przejściu konkretnych etapów. Jest to gra przygodowa typu point and click z elementami zręcznościowymi. 

Najmocniejszym elementem produkcji jest oprawa wizualna. Jest zrobiona całkowicie bezbłędnie. Czytelna a jednocześnie bogata w szczegóły. Utrzymana w spójnym i intrygującym stylu grafika była również zdynamizowana przez liczne animacje. Nawiązywała do XV wiecznych rycin i motywu Dance Macabre. Sami autorzy wymieniają jako swoje główne inspiracje Hansa Holbeina i Michaela Wolgemuta. W moim odczuciu obok tych nazwisk powinien pojawić się również Hieronim Bosch. W wielu lokacjach było czuć Boschowsko surrealistyczny podtekst. Jeżeli już mówimy o lokacjach trzeba przyznać, że są one bardzo dobrze zaprojektowane. Czytelne, przejrzyste i interesujące. Każda z nich odznaczała się tak dobrą kompozycją, że mogła stanowić samodzielny obraz. Wizualna część produkcji była niemal głównym powodem mojego zaangażowania w grę.

Co z zagadkami? Zagadki w większości nie były bardzo trudne czy skomplikowane, ale za to czasem… zaskakujące. Zdarzało mi się rozwiązywać zagadki metodą prób i błędów, co nie trwało za długo ze względu na ograniczoną liczbę przedmiotów i miejsc aktywnych. Nie mniej takich sytuacji było zaledwie kilka, ale rozwiązanie było niekiedy niespodziewane. Można więc powiedzieć, że większość zagadek była logiczna i nie wymagała surrealistycznej fantazji. W nagrodę za ich rozwiązywanie otrzymywaliśmy możliwość przejścia do kolejnej lokacji. Jedynym zdaniem dodatkowym jakie wpadło mi w oko to zbieranie kwiatów piołunu. Oprócz zagadek logicznych autorzy przygotowali kilka wyzwań zręcznościowych. Nie były one bardzo trudne, ale myślę, że rozsądnym posunięciem było utrzymanie ich jedynie jako dodatku urozmaicającego rozgrywkę. Można więc powiedzieć, że poziom rozgrywki jest zadowalający.

Jestem nieco zawiedziona natomiast sposobem prowadzenia narracji. Oczywiście pewnie gro ludzi będzie wdzięcznych za ograniczenie jej do minimum natomiast szczerze powiem, że oglądanie tego dziwnego świata sprawiało, że chciałam wiedzieć o nim więcej. Zagadki i wyzwania były w porządku, ale nie stanowiły one na tyle mocnego elementu bym mogła zapomnieć o tym intrygującym świecie do okoła. Brakowało mi informacji na temat tego jak przebiega droga, gdzie się dokładnie znajduje, jakie to ma znaczenie dla opowieści. Dlaczego robię to co robię? Co to za miasto, które jest w stanie wojny? Oczywiście można powiedzieć, że jest to pewna alegoria Apokalipsy według świętego Jana. Może gdyby podział i nawiązania do niej były wyraźniej podkreślone gra znacznie zyskałaby. Nawet jeżeli taki był zamysł wolałabym móc bardziej eksplorować ten świat skoro jest już taki „śliczny”. Chętnie zapoznałabym się z skrzętnie schowanymi wiadomości dla wytrwałych. Klucz, którym posługiwali się twórcy w tym zakresie snucia opowieści jest dla mnie niejasny. Być może to jest związane z moimi ograniczeniami…

Podsumowując Apocalipsis to gra, która wygląda świetnie, brzmi nieźle i przyjemnie się ją obsługuje. Doceniam jasny i mocny motyw przewodni, intrygujące lokacje i grafiki. Długość gry jest zupełnie bez znaczenia za względu na to, że jej zawartość pozwala zagrać w grę kilka razy bez znużenia. Jedyny element, który wywołał u mnie niedosyt to sposób prowadzenia narracji. Nie mniej trzeba przyznać, ze Apocalipsis: Harry at the End of the World skutecznie działa na nasze zmysły i wywołuje odpowiedni nastrój oraz emocje.

Jeżeli zamierzacie kupić tytuł polecam dołożyć kilka złotych monet i szarpnąć się na wersje pudełkową, którą znajdziecie w Empiku. Oprócz gry dostajecie kilka fajnych gadżetów :). Dziękujemy Punch Punk Games za przekazanie nam gry do recenzji.

Warto zagrać?

Tak! Szczególnie jeżeli lubisz sztukę i ciekawe przygodówki.

Za

  • Oprawa wizualna
  • Atmosfera
  • Logiczne zagadki
  • Elementy zręcznościowe

Przeciw

  • Nieczytelna narracja
  • Za mało eksploracji
DOBRA

Skala od 1 do 5

Aleksandra Jarosz

Gry? Gram, badam, tworze.

Może Ci się również spodoba